Gambia – podróż wzdłuż rzeki. Kiang West National Park – Wassu – Janjanbureh

Zapraszamy na kolejną część relacji z podróży wzdłuż rzeki Gambii – kamienne kręgi w Wassu i Janjanbureh, czyli miasto-wyspa.

DSC_0946Opuszczamy teren parku narodowego Kiang West National Park. Do głównej drogi podwożą nas strażnicy parku. Wyraźnie dajemy do zrozumienia Laminowi, że chcemy podróżować lokalnymi środkami transportu, a nie wynajmować prywatną taksówkę. Mamy szczęście – nie musimy długo czekać na bush taxi, które zawozi nas do Mansa Konko (cena 225 DLS/4 os.). Z Mansa Konko udajemy się do Farafenni. Żeby tam się dostać bierzemy dwie taksówk (każda 150 DLS/4 os.) i prom (50 DLS/4 os.). Pierwsza taksówka dowozi nas do przystani, gdzie musimy czekać na prom. Ruch tam niemiłosierny. Kobiety w różnokolorowych strojach, z pakunkami na głowach, sprzedawcy wszystkiego i niczego. Naszą uwagę przyciąga Pan na rowerze z dwoma ogromnymi wężami. Nawet miejscowi patrzą z zaciekawieniem i robią zdjęcia. Na prom czeka też kilka osłów, taksówki, autobusy, ciężarówki i samochód załadowany nie tylko bagażami, ale i kilkoma kozami. Na całym tym pakunku ktoś ucina sobie drzemkę. Po raz kolejny widzimy, że w Afryce nikomu się nie śpieszy.

Przeprawa promowa nie trwa długo – zaledwie kilkanaście minut i jesteśmy na drugim brzegu. Z Farafenni bierzemy taksówkę do Janjanbureh, z postojem w Wassu (2500 DLS/4 os.). Chcemy zobaczyć znajdujące się tam kamienne kręgi, których historia wciąż owiana jest tajemnicą. Bilet wstępu kosztuje 50 DLS/os. Jest to jedno z niewielu miejsc w Gambii wpisanych na światową listę UNESCO. Wizerunek kręgów znajduje się nawet na banknocie o wartości 50 dalasi. Każdy krąg ma od 10 do 24 kamieni o wysokości od 1 do 2,5m. Jest to miejsce pochówku. W centralnym punkcie, chowano zawsze królów i przywódców. Na szczycie każdego kamienia poukładane są małe kamyczki – zostawiają je turyści, mając nadzieję, że w ten sposób spełnią się ich marzenia. Ciekawe czy nasze się spełnią?

 

Opuszczamy Wassu i udajemy się do Janjanbureh – miasta leżącego na wyspie. Miasto ma trzy nazwy: Janjanbureh, Macarthy Island i Georgetown. Żeby się do niego dostać, trzeba się przeprawić promem lub małą łódką. Na prom zazwyczaj trzeba czekać, aż zbierze się odpowiednia ilość pasażerów. Łódki odpływają zawsze, kiedy ktoś się pojawi. Za naszą czwórkę wraz z plecakami płacimy 50 DLS.

W miarę szybko udaje nam się znaleźć lokum na kolejne dwie noce – Dream Bird Lodge (ousmansanneh@yahoo.com). Za jedyne 450 DLS mamy wypasiony domek. Niewiele mniej płaciliśmy za poprzedni nocleg w Parku Narodowym, a warunki są nieporównywalne. O 18 włączają nawet prąd. Lodge prowadzone jest przez niezwykle sympatycznych i pomocnych ludzi. Klimat jest niesamowity. Domek kryty strzechą, bar gdzie zamawiamy sobie obiad – gambijską wersje fish and chips oraz gambijskie, zimne piwo – po całym dniu podróży, tego nam trzeba. Wieczorem w barze imprezę rozkręca lokalny grajek. Na imprezę przychodzimy w piżamach, bo lokalni znajomi wyciągają nas niemal spod prysznica, mówiąc, że musimy przyjść i zobaczyć co się dzieje. Od razu zostajemy poczęstowani sokiem z baobabu.

Niedaleko naszego lokum znajduje się kafejka internetowa. Udajemy się tam z nadzieją, że po dwóch dniach w trasie uda nam się dać znać, że żyjemy. W kafejce jest wszystko, oprócz Internetu – cóż… This is Africa.

Już pierwszego dnia pobytu w Janjanbureh, poznajemy niezwykle sympatycznego studenta o imieniu Musa. Chłopak oprowadza nas po mieście, pokazuje najważniejsze zabytki i opowiada smutną historię niewolnictwa w Gambii. Janjanbureh jest bardzo małym miastem i wszystkie atrakcje można zwiedzić spacerkiem w jedno popołudnie.  Zabytków wielu tu zresztą nie ma: budynek, w którym znajdował się niegdyś targ niewolników, najstarszy drewniany dom zbudowany przez pierwszych wolnych niewolników oraz drzewo będące pomnikiem wolności. Mimo wszystko klimat miasta jest niezwykły i zdecydowanie warto je odwiedzić. Musa jest bardzo dobrym przewodnikiem, umawiamy się z nim, że następnego dnia razem z jego dziadkiem popłyniemy wzdłuż rzeki na poszukiwanie hipopotamów. Gdyby ktoś potrzebował przewodnika po Janjanbureh, podajemy namiary Musajallow66@yahoo.com, tel. +220 6668993.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Afryka, Gambia, Gambia 2014, Nasze wyprawy, West Africa trip 2014. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s